Out of order until further notice.
Nieczynne do odwołania.

czwartek, 10 grudnia 2009

Żaden mur nie jest wieczny

Nie widziałem nigdy ani kawałka Muru Berlińskiego. Dwadzieścia lat temu miałem jedenaście lat, chodziłem do piątej klasy szkoły podstawowej. Pamiętam oba niemieckie państwa: NRD i RFN, jak dziwiłem się czemu Niemcy mają dwa. To wówczas było dla mnie niejasne. Przypominam sobie informacje z telewizji o wydarzeniach związanych z burzeniem tego Muru. Gdzieś to do mnie docierało, ale na pewno wówczas nie rozumiałem wagi tego, co się działo. Wyraźniej odbierałem wydarzenia w Polsce.
Zarejestrowałem zmianę. Może nie potrafiłem precyzyjnie określić tego, co kryje się pod określeniem "komuna", bo jako dziecku to do niczego nie było potrzebne. Jednak odczuwałem doniosłość przemiany Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w Rzeczpospolitą Polską - np. wraz ze zmianą  nazwy właśnie oraz godła. Może bardziej uchwytne były dla mnie te zewnętrzne przejawy przemian ustrojowych (podczas wyborów ciekawiły mnie ulotki), pewnie umysł jedenastolatka nie jest w stanie przyjąć istoty ważnych wydarzeń wyrażanych mądrymi i trudnymi słowami.
Tak samo nie było już NRD i RFN tylko Niemcy. Mur musiał runąć. Coś musiało się zmienić. Bo nie było tak, jak być powinno. Taka była wola jednego narodu, by żyć w jednym państwie, bez żadnych murów.
Checkpoint Charlie na pocztówce i kontekst Muru Berlińskiego skojarzył mi się od razu z tegoroczną wyprawą do czeskiej Pragi, a dokładniej z przekroczeniem polsko-czeskiej granicy. Gdzie pozostały resztki po granicznych zabudowaniach, a na fakt przebiegania w tym miejscu granicy państwowej wskazują jedynie znaki drogowe. Chodzi o to, że tak może być, że jest to możliwe. Przekraczając granicę województw raczej nikt nie przywiązuje do tego najmniejszej wagi, poza może tym, kiedy rzucą się w oczy różnice w charakterystyce zabudowy, zmiana krajobrazu, czy - prozaiczniej - stanie nawierzchni drogi ;) Teraz można podobnie jadąc do innego kraju. Czy dziesięć lat temu można by to sobie wyobrazić? Uznać to za możliwe? Czy dało by radę wtedy powiedzieć: "za dziesięć lat tak będzie?"
Najważniejsze - obyśmy do tego, co było, nigdy nie wrócili. Może to zbyt pobożne życzenie, ale przynajmniej niech nie powstaną nowe mury w miejscach, w których już kiedyś jakieś były.

W miejscu, gdzie jeszcze dwadzieścia lat temu ludzie celowali do siebie z broni, dziś mierzą w swoim kierunku obiektywy aparatów fotograficznych. To jest zmiana na lepsze.

Znaczek:


Polacy Tag

6 komentarzy:

Cleo. pisze...

Zdecydowanie na lepsze... i oby tak juz pozostalo,ze jedynym "narzedziem" skierowanym na nas bedzie aparat;)

ps. podoba mi sie Twoje nazewnistwo tytułów ;)

Cleo. pisze...

Nazewnictwo miało byc :P

Petitek79 pisze...

Ja nie mogłem też tego za bardzo pojąć kilka lat później. Dlaczego dwa państwa połączyły się w jedno, podczas gdy Czechosłowacja dzieli się na dwa.

Agnieszka pisze...

super pocztówka!
a historia... czasami jest dziwna...

Mikis pisze...

Jeśli chodzi o podziały i połączenia państw to można dodać do tego Jugosławię. Pamiętam miesięcznik "Poznaj świat", w jednym z jego numerów była na ostatniej stronie okładki zamieszczona mapa Jugosławii (w całości, przed podziałami). Bawiłem się wtedy na tej mapie w wojnę, że poszczególne republiki tworzą swoje własne państwa. Przypomniałem o tym sobie, kiedy później doszło tam do ruchów wyzwoleńczych, i zestawiłem dodatkowo z zasłyszaną informacją o ludziach, którzy celując palcem w mapę wywołują we wskazanym miejscu jakiś kataklizm, wojnę czy coś podobnego, wkręcając w ten sposób sobie, że doprowadziłem do wojny w Jugosławii. Ciekawe, że bawiłem się też na mapie w atlasie w bombardowanie miast, w tym również Nowego Jorku... Dziwne są to rzeczy, że narody są zmuszane do dzielenia się lub łączenia wbrew własnej tożsamości i przynależności terytorialnej.
Ps. Dziękuję Cleo :) Tytuł ma dla mnie duże znaczenie.

Cleo. pisze...

Czasem tytuł wyraza wszystko ;)